
Metamorfoza dr n. med. Magdaleny Stokowackiej-Zakrzewskiej
Praca nad sylwetką dawno przestała się nam kojarzyć tylko i wyłącznie z “odchudzaniem” opartym na restrykcyjnych ograniczeniach dietetycznych prowadzących do redukcji wagi. Dziś celem staje się prowadzenie zdrowego trybu życia, którego właściwie jedynie “skutkiem ubocznym” jest szczupłe i zdrowe ciało. Utrzymywanie tkanki tłuszczowej na niskim poziomie, zbilansowana dieta, aktywność fizyczna, czas na wypoczynek, dbanie o zdrową i jędrną skórę oraz wzmacnianie mięśni to przepis na nie tylko na piękną sylwetkę, ale też zdrowe ciało i dobre samopoczucie. I choć przepis ten znamy chyba wszyscy, podjęcie się realizacji przedsięwzięcia polegającego na zmianie stylu życia na zdrowy to nie lada wyzwanie. Warto jednak stawić mu czoła i próbować…
W dążeniu do realizacji swojego celu warto inspirować się ludźmi, którym udało się osiągnąć sukces - wdrożyć zdrowe nawyki i tym samym stracić nadprogramowe kilogramy rozsądnie i efektywnie. Taką osobą jest dr n. med. Magdalena Stokowacka-Zakrzewska, współzałożycielka Kliniki Zakrzewscy w Katowicach, której w 2021 roku udało się zrzucić kilkanaście kilogramów i dziś może pochwalić się proporcjonalną sylwetką i wspaniałym samopoczuciem. Jak osiągnęła ten cel? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Panią Doktor.
Pani Doktor, jaki był Pani cel, gdy podjęła Pani decyzję o zmianie trybu życia?
MS-Z: Najważniejszym celem było dla mnie czuć się dobrze w swojej skórze. Chciałam to osiągnąć nie tracąc energii, dbając jednocześnie o zdrowie i kondycję. Zdarzało się, że wyraźnie odczuwałam, że brak ruchu i dodatkowe kilogramy wpływały negatywnie na moje codzienne życie. Brakowało mi energii, a w sytuacjach wymagających wysiłku szybko odczuwałam zmęczenie. Zauważyłam również, że muszę zadbać o kondycję skóry w okolicach ud i brzucha. Chciałam zrzucić 12 kilogramów tak, aby osiągnąć prawidłowe BMI, jednak udało mi się stracić aż 14. Postawiłam na ruch, dietę i spersonalizowany plan zabiegów w Klinice Zakrzewscy, które wspomagały cały proces.
Jak udało się Pani utrzymać motywację?
MS-Z: Jestem osobą wytrwałą w działaniach i kiedy założę sobie jakiś cel, zazwyczaj dążę do niego cierpliwie i konsekwentnie. Nie ukrywam jednak, że wielkim motywatorem były szybko pojawiające się efekty, szczególnie w zakresie poprawy samopoczucia. Już po 2 tygodniach poczułam, że mam dużo więcej energii niż dotychczas. Po kilku tygodniach zauważyłam też pierwsze zmiany w poziomie jędrności skóry, a waga również “drgnęła”.
Dużą motywację dawały mi też regularne spotkania z Kosmetologami Kliniki. Spersonalizowane plany terapeutyczne zakładają monitorowanie postępów, więc regularnie odbywały się pomiary wagi i obwodów. Zdecydowałam się też na systematyczne wykonywanie zdjęć, które pozwalały na obiektywną ocenę nie tylko redukcji tkanki tłuszczowej, ale też poprawy jakości skóry.
Choć moja motywacja do zmiany była wewnętrzna, ponieważ sama pragnęłam metamorfozy, dzięki monitorowaniu postępów przez Kosmetologów poczułam potężną siłę motywacji zewnętrznej i bardzo ją doceniłam. O moich staraniach wiedzieli inni i skrupulatnie odnotowywali wszelkie zmiany, które zachodziły w moim ciele. Dopingowali mnie, a ja nie chciałam zawieść już nie tylko siebie, ale i innych. Dodatkową satysfakcję przynosiły regularne analizy wyników umieszczane w tabelach pomiarowych oraz porównywanie zdjęć. Liczby i dokumentacja fotograficzna nie kłamały - moja metamorfoza stawała się rzeczywistością, a ja miałam na to mocne dowody.
Czy stosowała się Pani do ustalonego planu aktywności fizycznej?
MS-Z: Wiedziałam, że chcę wdrożyć do swojego bardzo napiętego tygodniowego harmonogramu jakąś formę aktywności na stałe. Zdecydowałam się na coś, co sprawia mi przyjemność i stanowi formę relaksu, ponieważ moim celem była długofalowa zmiana stylu życia. Nie chciałam fundować sobie tymczasowego planu znienawidzonych treningów, które z radością pożegnam wraz z osiągnięciem wymarzonej wagi. Nie lubię biegać ani chodzić na siłownię, za to uwielbiam spacery z naszymi psami. Dlatego moją podstawową aktywnością fizyczną stały się codzienne intensywne wędrówki z Chili i Inką. Chodziłam szybkim tempem, a rzucanie piłeczki, frisbee lub patyka także zrobiło swoje. Upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu, bo psy także są zachwycone naszym nowym trybem życia (śmiech). Gdybym wybrała 1,5 godziny aerobiku, prawdopodobnie nie wytrwałabym w moich postanowieniach. Myślę, że kluczem do sukcesu jest personalizacja, czyli wybór takiej aktywności, którą lubimy i częstotliwości, która jest realna i osiągalna.
Czy oprócz spacerów wdrożyła Pani dodatkową aktywność fizyczną do swojego życia?
MS-Z: Ubiegły rok pod względem zawodowym był bardzo intensywny. Nie miałam czasu na regularne treningi, ale bardzo zależało mi na tym, aby wzmocnić wybrane partie mięśni. Dlatego zdecydowałam się na serię zabiegów Schwarzy, których skuteczność jest bardzo wysoka. W czasie jednej sesji platforma Schwarzy może wyzwolić nawet 60 000 skurczów mięśni, co jest niewykonalne w czasie zwykłego treningu. Schwarzy stanowi znakomite dopełnienie zabiegów, które mają na celu redukcję tkanki tłuszczowej, takie jak Onda czy Accent Prime.
Obecnie moim celem jest praca nad ogólnym wzmocnieniem układu mięśniowego, dlatego planuję wraz córką regularnie chodzić na pływalnię. Być może skorzystam też z pomocy trenera personalnego. W okolicach, w których mięśnie potrzebują dodatkowej stymulacji, rozbudowania czy wyrzeźbienia, nadal będę się wspomagać platformą Schwarzy.
A jak było z odżywianiem? Czy korzystała Pani z pomocy dietetyka?
MS-Z: Nie korzystałam z pomocy dietetyka, ponieważ wiedziałam, co jest nie tak z moim sposobem odżywiania. Zdawałam sobie sprawę, że moim głównym problemem było zbyt częste jedzenie przekąsek między posiłkami, “puste” kalorie i picie zbyt małej ilości wody. Pierwszą radykalną zmianą było ustalenie godzin posiłków i wykluczenie niezdrowych i wysokokalorycznych przekąsek. Drugą, takie komponowanie posiłków, aby jak najczęściej połowę dania stanowiły warzywa. Okazało się, że stałe odstępy między posiłkami i rozsądne ich sporządzanie wystarczyły, abym nie czuła się głodna i nie sięgała po słodycze. Trzecią zmianą było dbanie o odpowiednie nawodnienie organizmu, czyli picie co najmniej 2 litrów wody dziennie. Wypracowanie tego nawyku było dla mnie szczególnie ważne. Korzystałam z zabiegów redukujących tkankę tłuszczową oraz cellulit, których efektem jest trwałe rozbicie komórek tłuszczowych (ONDA) i zmniejszenie ich objętości (Endermologie LPG Alliance i fala uderzeniowa STORZ Medical) Efektywność tych zabiegów jest maksymalizowana, jeśli zniszczone komórki tłuszczowe oraz ich zawartość zostaną szybko usunięte z organizmu przez układ limfatyczny, którego sprawne funkcjonowanie jest uzależnione między innymi od poziomu nawodnienia organizmu. Dlatego dbałam o to, aby jak najczęściej sięgać po wodę i aby stało się to dla mnie nawykiem. Odkąd piję co najmniej 2 litry wody dziennie, zauważyłam też poprawę w jakości skóry, włosów i paznokci.
W jaki sposób komponowała Pani posiłki? Czy narzuciła sobie Pani dzienny limit kalorii?
MS-Z: Nie wprowadziłam limitu kalorii, ponieważ liczenie ich jest dla mnie zbyt czasochłonne. Ponieważ interesuję się zdrowym odżywianiem, wiem, które produkty spożywcze są niskokaloryczne, a które nie. Wprowadziłam parę prostych, ale przyjemnych zasad. Codziennie jem dużą ilość warzyw i trochę owoców i nigdy o tym nie zapominam. Wdrażam je do każdego posiłku w formie surówek, sałatek, zup, koktajli, smoothie czy soków. Dzięki temu moje posiłki są różnorodne. Raz w tygodniu jem rybę. Choć początkowo nie mogłam przekonać się do pełnoziarnistych produktów, teraz już nie wyobrażam sobie, że mogłabym wrócić do białego chleba (śmiech). Staram się nie jeść produktów wysokoprzetworzonych i zastępować cukier miodem, bo ma wiele korzystnych właściwości. Kiedy mam chęć na coś słodkiego, sięgam po kawałek domowego ciasta, suszone owoce lub kostkę dobrej jakości gorzkiej czekolady. Moja dieta nie jest restrykcyjna, nie odczuwam głodu między posiłkami, dania są smaczne i czasem w ramach posiłku mogę pozwolić sobie na coś słodkiego… Dzięki temu lubię ten sposób odżywiania i nie mam ochoty wracać do starych przyzwyczajeń.
Spadek masy ciała aż o 14 kilogramów… To wielki sukces…
MS-Z: To oczywiste, że dieta i aktywność fizyczna to podstawa w dążeniu do szczuplejszej sylwetki. Wiedziałam jednak, że będę potrzebować profesjonalnego wsparcia w formie zabiegów. Przyczyn było kilka. Po pierwsze chciałam przyspieszyć proces odchudzania. Po drugie, miałam problem z uporczywą tkanką tłuszczową na brzuchu i wewnętrznej części ud, której nie mogłam pozbyć się próbując już wcześniej diet i tradycyjnych ćwiczeń. Po trzecie, wiedziałam, że w czasie redukowania tkanki tłuszczowej skóra wymaga intensywnego ujędrniania. Po czwarte, chciałam zmniejszyć cellulit.
Zwróciłam się więc do Zespołu Kosmetologów z Kliniki Zakrzewscy, który stworzył dla mnie indywidualny plan terapeutyczny wspomagania redukcji masy ciała i poprawy kondycji skóry oparty na zaawansowanych technologicznie platformach zabiegowych. Uznałam, że jest to dla mnie idealne rozwiązanie. W czasie pierwszego spotkania z Kosmetologami przedstawiłam mój cel, czyli zmniejszenie obwodu ud i brzucha, redukcję cellulitu i zwiększenie napięcia skóry, a nasi specjaliści ułożyli bardzo szczegółowy plan zabiegów określający ich częstotliwość oraz parametry. Mój plan obejmował zabiegi z użyciem platform Onda, Endermologie LPG Alliance i Schwarzy oraz Fali Uderzeniowej Storz Medical. Komponując indywidualne plany terapetyczne Kosmetolodzy mają do dyspozycji również platformę Accent Prime. Dobór technologii oraz liczba zabiegów jest ustalana indywidualnie i uzależniona od potrzeb i oczekiwań Pacjenta, jego wieku i kondycji skóry. Odpowiednie połączenie działania zabiegów maksymalizuje efekty w zakresie m. in. redukcji tkanki tłuszczowej, modelowania kształtów, ujędrnienia skóry czy poprawy jej kolorytu.
Z perspektywy czasu widzę, że zabiegi w ramach planu terapeutycznego były dosłownie skrojone dla mnie na miarę. Synergia działania platform sprawiła, że już po około miesiącu zauważyłam zmniejszenie obwodu ud i brzucha, a także poprawę jakości skóry, w tym redukcję cellulitu. Z czasem cała sylwetka stała się smuklejsza, a skóra bardziej jędrna i napięta. Widoczne było także zmniejszenie rozstępów, co nie było moim podstawowym celem, ale miłym „skutkiem ubocznym” (śmiech).
Nad poprawą jędrności skóry jeszcze pracuję. Zdecydowałam się na serię zabiegów Dermapen 4.0. To mezoterapia mikroigłowa, która polega na mechanicznej stymulacji skóry poprzez wykonanie niezliczonej liczby bardzo precyzyjnych mikronakłuć pulsującą głowicą wyposażoną w molibdenowe igły. Powstałe w wyniku zabiegu mikrouszkodzenia inicjują fizjologiczną zdolność skóry do intensywnej regeneracji, jak również stymulacji produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego. Tkanki ulegają głębokiej przebudowie, poprawia się ich unaczynienie i struktura. Efektem takiej terapii jest poprawa jędrności, elastyczności i kolorytu skóry.
Jak zmiana wpłynęła na Pani codzienne życie? Czy był to doraźny plan odchudzania, czy zostanie Pani przy nim na zawsze?
MS-Z: Moja dieta nie była i nie jest dietą odchudzającą, w potocznym sensie tego słowa. Wprowadziłam po prostu zdrowe i rozsądne zmiany do mojego jadłospisu i planu dnia, więc mogę, ale przede wszystkim chcę, pozostać przy nowym trybie życia. Chcę, ponieważ nigdy nie czułam się lepiej we własnym ciele. I nie chodzi tylko o wygląd, ale przede wszystkim o samopoczucie, poziom energii i zdrowie. Codziennie rano wstaję z łóżka z nieznaną mi wcześniej werwą (śmiech), przygotowuje pyszne i pełnowartościowe śniadanie i biegnę na spacer z psem. Nie przeszkadza mi nawet zimowa aura. Minusem, (a może tak naprawdę plusem…?) mojej przemiany jest to, że musiałam zmienić dużą część garderoby (śmiech). Osoby z mojego otoczenia zauważają, że coś się zmieniło i często prawią komplementy, co jest bardzo miłe. To daje niesamowitą motywację, aby nie zbaczać z tej nowej ścieżki.
Bardzo dziękuję za wywiad i życzę wytrwania przy zdrowym trybie życia, choć po Pani samopoczuciu i uśmiechu widzę, że nie będzie z tym problemu.
MS-Z: Również dziękuję za bardzo miłą rozmowę.